Wyniki wyszukiwania dla frazy: boss mafii pruszkow pershing

Wie ktoś co łączyło Pershing'a (tego gangstera) z Andrzejem Gołotą? Gołota był zamieszany w mafie?


W lipcu 1996 roku na trybunach Madison Square Garden zamieszkom po walce Bowe - Gołota przyglądał się Andrzej Kolikowski, ps. "Pershing", boss mafii pruszkowskiej, bywalec walk polskiego pięściarza. Gołota był członkiem warszawskiej Legii podobnie jak Kolikowski, były zapaśnik. W 1991 roku Gołotę ścigała w Polsce policja za sprawą listu gończego wystawionego przez włocławską prokuraturę. Bokser uciekł do USA. Ale przed ucieczką schronił się w domu "Pershinga" w Ożarowie.

W połowie lat 90. "Pershing" i Marek M., ps. "Oczko", szef mafii na polskim zachodnim Wybrzeżu, regularnie latali na mecze Gołoty. Później udział w takich meczach był w ich środowisku w dobrym tonie. Bywali na nich m.in. "Słowik", "Wańka", jego brat "Malizna", Wojciech P. oraz rezydent "Pruszkowa" na Austrię, nieżyjący już Jeremiasz Barański, ps. "Baranina". W Stanach czuli się bezpiecznie. Tam mogli bez obawy, że są śledzeni i podsłuchiwani, rozmawiać o interesach i uzgadniać przyszłe inwestycje, w tym te w USA i Argentynie.

źródło: gazeta.pl


Akt oskarżenia przeciw Widackiemu wpłynął do sądu w lipcu ubiegłego roku. Śledczy oskarżają go m.in. o nakłanianie świadków do składania fałszywych zeznań w sprawie zabójstwa bossa mafii pruszkowskiej Andrzeja K. ps. Pershing.

Widacki był obrońcą jednego z członków tego gangu Mirosława D. ps. Malizna. Adwokat miał przekonywać świadka Sławomira R., by złożył zeznania, które pomogą jego klientowi. Prokuratura twierdzi, że obiecywał w zamian pomoc materialną oraz zapewnienie bezpieczeństwa. Śledczy utrzymują też, że Widacki obietnic dotrzymał.

Kolejny zarzut jest związany z lobbystą Markiem D. oraz biznesmenem Janem Kulczykiem, którego Widacki reprezentował. Mecenas miał nakłaniać Marka D., by zataił związki Kulczyka z rosyjskim koncernem paliwowym Łukoil.

Trzeci zarzut dotyczy przekazywania grypsów z więzienia osobom związanym z gangiem Krzysztofa F. ps. Bandzior.

Jan Widacki twierdzi, że wszystkie zarzuty zostały sfingowane.

– To niebywały skandal. Nie mieści się w głowie, że polityk gabinetu Leszka Millera (sędzia Barbara Piwnik) ma się zajmować sprawą polityka, który w parlamencie reprezentuje lewicę (mecenas Jan Widacki). Trudno w tej sytuacji mówić o jakiejkolwiek bezstronności – uważa poseł PiS (Zbigniew Ziobro).

Źródło : Rzeczpospolita

Już niedługo znowu stanie przed szansą walki o tytuł mistrza Âświata w wadze ciężkiej zawodowców. JeÂśli wygra, a może nawet jeÂśli honorowo przegra, znowu stanie się idolem milionów. Tymczasem do klubu sportowego trafił prosto z ulicznej bójki. PóÂźniejsze sukcesy i miano bokserskiego idola nie zdołały poskromić jego temperamentu. Jednym z jego największych fanów był domniemany boss Pruszkowa, Andrzej Kolikowski ps. Pershing. Po jego Âśmierci Gołota często był widywany w towarzystwie innych gangsterów – na przyjęciach, balach i popijawach. Nie ukrywał swych kontaktów z mafią.

W maju 1990 roku razem z kolegami Gołota wybrał się do restauracji we Włocławku. Pod wpływem alkoholu zaatakował Pawła B. Mężczyzna oberwał, bo porwał koszulkę boksera. Po siedmiu latach sąd zakwalifikował czyn Gołoty jako napad rabunkowy. Skazał boksera na dwa lata więzienia w zawieszeniu i 20 tysięcy złotych grzywny. Kolejny raz sportowiec stanął przed sądem w marcu ubiegłego roku. Powodem również było pobicie. Bokser rzucił się na Jarosława T., gdy ten zbyt długo wysiadał z samochodu.Dlaczego Gołota zaczął bić nie tych, co trzeba? Sporo wie na ten temat Marek Graczyk z Centralnego OÂśrodka Medycyny Sportowej. Przez wiele lat przeprowadzał testy psychologiczne sportowców, m.in. Gołoty. – Andrzej jest bardzo dobrym technicznie pięÂściarzem. Zawsze miałem jednak wątpliwoÂści, jeÂśli chodzi o jego psychikę – mówi Graczyk. – Nawet z pozoru twardy sportowiec może być słaby psychicznie. Człowiek podatny na wpływy, który nie ma przy sobie ludzi, którzy by go wsparli, może robić głupstwa.

Gołocie do dzisiaj udaje się wymigiwać od kary. Ostatnio biegli psychiatrzy stwierdzili, że doznał w swojej karierze licznych urazów głowy, co w połączeniu z wypitym alkoholem miało duży wpływ na ocenę czynów przed sopockim hotelem. Wciąż jednak grozi mu od pół roku do pięciu lat więzienia.

http://kiosk.onet.pl/art.html?NA=2&ITEM=1154937&KAT=241

Trochę to tłumaczenie przypomina mi tłumaczenie bieglych psychiatrów dotyczące R.Bowa.Kisiel w głowie.

dzięki za linki Ash się ucieszy

Mafia pruszkowska wywodzi się z podwarszawskiego Pruszkowa i okolic, z bandy Ireneusza P. "Barabasza", który już w latach 70. był znanym milicji pruszkowskim przestępcą. Po śmierci Barabasza władze w organizacji na krótko przejął Zbigniew Kujawski "Ali". Zastąpił go inny mieszkaniec podwarszawskiego Pruszkowa - Janusz Prasol "Parasol", a po nim Andrzej Kolikowski "Pershing" z Ożarowa Maz., najsłynniejszy polski mafioso.

"Grupa pruszkowska" wywodząca się z 50 tys. miasta na Mazowszu liczyła ok. 2000 osób w całej Polsce i obejmowała swoim działaniem tereny północnej, zachodniej, południowej, a przede wszystkim centralnej Polski. Jednakże swe wpływy zaznaczyła w kilku państwach Europy. Ma na koncie setki zabójstw, których próby rozwikłania w wielu przypadkach nie zostały podjęte. Źródłem zarobku gangu było przemycanie spirytusu, ściąganie haraczy, porwania, zabójstwa na zlecenie, przemyt kokainy, heroiny i produkcja amfetaminy. Gang inwestował również w kluby, zakłady produkcyjne, grunty, restauracje, firmy budowlane, partie polityczne, kancelarie adwokackie, kluby sportowe, zakłady pracy, hotele i dyskoteki. Dziś prawie cała "stara gwardia" gangu nie żyje lub przebywa w więzieniu. Do rozbicia grupy i zatrzymania kilkuset osób w znacznej mierze przyczyniły się zeznania Jarosława Sokołowskiego ps. "Masa" z Pruszkowa, który został świadkiem koronnym.

Kierownictwo pruszkowskiego gangu: "zarząd": Andrzej Kolikowski "Pershing" (domniemany boss, po jego zabójstwie w 1999 rządziło kolektywnie 6 pozostałych członków "zarządu"), Janusz Prasol "Parasol", Zygmunt Raźniak "Bolo", Andrzej Banasiak vel Zieliński "Słowik", Ryszard Szwarc "Kajtek", Mirosław Danielak "Malizna", Leszek Danielak "Wańka".

Ważniejsi członkowie: Krzysztof Ryszard Pawlik "Krzyś" (nie żyje), Zbigniew Kujawski ps. "Ali" (jako jedyny z szefów grupy wycofał się i zachował życie, głównie dzięki respektowi i swojej powadze, wyrabianej latami, oraz późniejszemu "niewtrącaniu" się w sprawy grupy), Wojciech Budziszewski "Budzik" (skazany na 25 lat za zabójstwo), Wojciech Kiełbiński "Kiełbasa" (zastrzelony w centrum Pruszkowa w 1996 r.), Czesław Borowski "Dziki" (nie żyje), Jarosław Sokołowski "Masa" (obecnie świadek koronny) , Jerzy Wieczorek "Żaba" (zatrzymany), Jacek Dresz (zastrzelony w domu w Pruszkowie przez własnego syna), Kazimierz Klimas "Kazik" (zatrzymany), Jerzy Jarosław Maringe ps. "Jąkaty", "Chińczyk" (zerwał z przestępczą działalnością), Stefan Z. "Zaleś", Adam D. "Młody Wańka", Jacek Genejak, Robert M. "Miluś", Jacek K. "Kotlet", Dariusz Bytniewski "Bysiu" (zatrzymany), Robert Frankowski "Franek" (zatrzymany), Paweł Robert Bednarczyk "Bedzio" (zatrzymany), Piotr J. "Klajniak" (zamordowany w Walendowie pod Nadarzynem przez członków gangu Mutantów), Paweł Marcin Bereza "Bryndziak" (zatrzymany), Jacek R. "Sankuł", Ryszard Niemczyk "Rzeźnik" (zatrzymany), Ryszard Bogucki "Boguś" (zatrzymany).

Mafia wołomińska
Gang wołomiński powstał jako odłam najpotężniejszej grupy w Polsce - mafii pruszkowskiej. Kontrolował tereny na wschód od Warszawy (wschodnią Polskę). Podobnie jak w przypadku "mafii pruszkowskiej" głównym źródłem zarobku było ściąganie haraczy, przemyt, handel narkotykami i inwestycje w nieruchomości. Głównymi szefami gangu byli bracia Niewiadomscy ( dziadkowie ): "Dziad" i "Wariat". "Wołomin" podzielił losy "mafii pruszkowskiej"

Kierownictwo wołomińskiego gangu: Henryk Niewiadomski "Dziad" vel "Lechoszest" vel "Garbus",Wiesław Niewiadomski "Wariat" vel "Dziad" (zastrzelony), Ludwik Adamski "Lutek" (zastrzelony), Marian "Klepak" Dobczycki.

Grupa markowska: Pod koniec 1993 roku grupa przestępców z Wołomina, Marek, Piastowa, Piaseczna, Konstancina, Marysina Wawerskiego, Raszyna i Warszawy stworzyła odłam "Wołomina", nazwany przez policję "grupą markowską". Odłam szybko przerósł Henryka Niewiadomskiego "Dziada" - Marki sprzymierzyły się z "Pruszkowem" przeciw staremu "Wołominowi", niedługo potem działali jako niezależna grupa: Andrzej Cz. "Kikir" (zastrzelony), Andrzej S. "Salaput", Robert Cieślak (nie żyje), Wojciech Jerzy Brodowski vel Szuryga "Mutant" (po zabójstwie Andrzeja Cz. "Kikira" stworzył własną grupę, nazwaną gangiem Mutantów lub grupą piastowską), Jacek Kalbarczyk "Kalbar", Jacek L. "Lewy".
Grupa Karola: Karol Sarna, Andrzej Tyburski "Tyburek" (poszukiwany za zabójstwo policjanta w 2002 r.).


"Alfabet mafii" przedstawia historie największych grup przestępczych w Polsce lat dziewięćdziesiątych. To opowieść o ludziach z pierwszych stron gazet. Część z nich nie żyje, część odsiaduje kary w więzieniu, nieliczni pozostają ciągle na wolności. Rozkwit polskiej mafii związany był z przemianami ustrojowymi i gospodarczymi w Polsce. Dziennikarze piszący o tych sprawach korzystali zawsze z tych samych źródeł, często opisując mechanizmy śledztw i działań operacyjnych policji. My dotarliśmy do przestępców. "Alfabet mafii" to historia złamanych zasad, przyjaźni, zdrady oraz powiązań ze światem biznesu i polityki. Pokazujemy, także prywatne życie gangsterów. Wykorzystujemy materiały nigdy wcześniej nie ujawniane publicznie - filmy amatorskie oraz prywatne zdjęcia. Docieramy również do ofiar gangsterskich porachunków. Spotykamy się z przedstawicielami wymiaru sprawiedliwości i z policjantami, którzy często przez wiele lat rozpracowywali grupy przestępcze. Przez rok prowadziliśmy własne śledztwo. Jego rezultaty dla nas samych okazały się zaskakujące. Integralną część prawie każdego odcinka stanowią materiały archiwalne z tamtych lat: fragmenty kronik filmowych, dokumentów, oraz relacji dziennikarzy telewizyjnych. Przewodnikami po "Alfabecie mafii" są znani dziennikarze śledczy: Piotr Pytlakowski oraz Ewa Ornacka.

Odcinek 1: PROLOG W PROLOGU przedstawiono "mapę gangów" i zapowiedziano najważniejszych bohaterów serialu: DZIADA, OCZKĘ, CARRINGTONA, KRAKOWIAKA i wielu innych.
Odcinek 2: MASA świadek koronny Masa jest tylko częściowo wolnym człowiekiem. Strzeżony dzień i noc, przewożony z kryjówki do kryjówki.... Czy wielokrotne, ryzykowne próby skontaktowania się z nim zakończą się sukcesem? Czy uda się z nim spotkać?
Odcinek 3: WERSJA MASY Prywatne życie gangsterów: jak mieszkali, jak się bawili, gdzie spędzali wakacje. O tym opowiada najsłynniejszy świadek koronny w Polsce - Masa.
Odcinek 4: OCZKO Oczko był uznawany za szefa mafii na Pomorzu. Zdradzony przez swojego człowieka o pseudonimie Czarny, czeka na kolejne procesy. Kiedyś przyjaciele, dziś wrogowie. Obydwaj stanęli przed kamerami "Alfabetu Mafii"...
Odcinek 5: PRAWDA OCZKI Oczko - według policji i prokuratury - szef najgroźniejszej zorganizowanej grupy przestępczej Pomorza Zachodniego. W zakończonym w szczecińskim sądzie w grudniu 2000 roku procesie otrzymał wyrok 13 lat więzienia. We wrześniu ubiegłego roku zgodził się na rozmowę przed kamerami ALFABETU MAFII. Przez lata milczał. Teraz nie ma już nic do stracenia...
Odcinek 6: DZIAD Henryk N. - DZIAD i Wiesław N. - WARIAT. Kilka wersji wydarzeń, dwa losy, dwaj bracia... Jeden zginął z ręki zawodowego zabójcy. Drugiemu być może więzienie ocaliło życie. DZIAD - domniemany boss grupy wołomińskiej. Jego zawód to - jak sam określa - medialny gangster. Jego hobby: gołębie... Z DZIADEM spotkaliśmy się z Areszcie Śledczym w Piotrkowie Trybunalskim. Rozmowę z nim przeprowadziła Ewa Ornacka.
Odcinek 7: WOŁOMIN Historia grupy wołomińskiej to nie tylko losy jej dwóch domniemanych szefów: DZIADA i WARIATA. To lista zabójstw, których sprawcy do tej pory nie zostali osądzeni, to porwania dla okupu, haracze, podkładane bomby... Wszyscy mówią o wojnie: Pruszków kontra Wołomin. Ale tak naprawdę była to walka bratobójcza. Bez zasad, bez litości, na śmierć...
Odcinek 8: CARRINGTON Grupa CARRINGTONA, przemytniczego króla Dolnego Śląska, pochłonęła wiele ofiar. Do dziś większość morderstw, do których doszło podczas tak zwanej "wojny zgorzeleckiej" pozostała niewyjaśniona, a sprawcy nieznani. Sam CARRINGTON po ciężkim wypadku zniknął z pola widzenia sądu, policji i prokuratury na wiele lat. Twórcom ALFABETU MAFII udało się do niego dotrzeć.
Odcinek 9: KRAKOWIAK Szaleniec... Takie oblicze pokazał na początku swojego procesu Janusz T. ps. KRAKOWIAK. W akcie oskarżenia zarzucono mu m.in. kierowanie grupą przestępczą, która miała na swoim koncie zabójstwa na zlecenie, napady rabunkowe, kradzież mienia oraz nielegalną dystrybucję broni palnej i narkotyków. KRAKOWIAKA - wielbiciela filmu OJCIEC CHRZESTNY - jego podwładni musieli całować w rękę... Według przyjaciół namiętny hazardzista, według prokuratury bezwzględny bandyta.
Odcinek 10: PRUSZKÓW - SŁOWIK Andrzej Z. ps. SŁOWIK. Uznawany za najbardziej niebezpiecznego członka tak zwanego "zarządu" Pruszkowa. Wielokrotnie karany. Raz nawet ułaskawiony przez prezydenta. Autor autobiograficznej książki i jeden z najdłużej ukrywających się i poszukiwanych listem gończym polskich przestępców. Historia kariery i upadku jednej z najsłynniejszych postaci Pruszkowa...
Odcinek 11: PRUSZKÓW - PERSHING Człowiek-legenda polskiego świata gangsterskiego. Namiętny hazardzista, miłośnik zawodowego boksu i pięknych kobiet. Był wiernym kibicem jednego z najsłynniejszych polskich bokserów. PERSHING przez lata korzystał z usług jasnowidzów. Zginął z ręki wynajętego zabójcy...

Jasnowidz: Sejm widzę bez Samoobrony

Koalicja PiS z LPR i Samoobroną przetrwa tylko do jesieni - uważa Krzysztof Jackowski. Jasnowidz z Człuchowa przepowiada również dla "Gazety", że w przyszłym Sejmie dla partii Andrzeja Leppera raczej zabraknie miejsca

Wiosną ubiegłego roku Krzysztof Jackowski przepowiadał, że wybory wygrają dwie partie prawicowe. Kolejna będzie Samoobrona, która wejdzie w trójramienną koalicję, a mutacje lewicowe zaczną się łączyć. Tę przepowiednię przedstawił w gdańskim wydaniu "Gazety". Wprawdzie takie prognozy wynikały z ówczesnych sondaży, ale jasnowidz i tak jest zadowolony. - Widzicie? Spełniło się. Samoobrona weszła do parlamentu na trzecim miejscu. Jest sojusz z PiS i LPR. Łączy się też SLD i SdPl - cieszy się Jackowski, z którego usług korzysta Andrzej Lepper.

Koalicja zacznie się psuć w czerwcu?

Jackowski pamięta, że pierwszy raz lider Samoobrony pojawił się u niego przed wyborami w 2001 r. Przyniósł różaniec, który w trakcie seansu jasnowidz trzymał w ręku. - Interesowało go, czy wejdą do Sejmu - zdradza. - Zapytałem, po co mu władza. Odpowiedział, że władza to siła. Pytał także o sprawy osobiste, ale to tajemnica.

Krzysztof Jackowski został doceniony przez Samoobronę tytułem honorowego członka partii. Jego obecne wizje nie są jednak dla Leppera korzystne. Zazwyczaj za 30-minutowy seans Jackowski pobiera 200 złotych. Nam zdecydował się powiedzieć za darmo, jak będzie wyglądała najbliższa przyszłość w polskiej polityce.

- Poważny kryzys rządu nastąpi na przełomie października i listopada - uważa. - Koalicja zacznie się jednak psuć w czerwcu za sprawą LPR. Kryzys zostanie zażegnany, ale tylko do jesieni. Wtedy Marcinkiewicz usunie kilka osób z rządu, a PiS zacznie myśleć nad innym planem politycznym. Będą starać się rozbić PO. Ponownie pojawi się perspektywa wcześniejszych wyborów. Wiosną 2006 roku w PO powstaną dwie zwalczające się grupy, na powierzchnię wydostanie się dwóch nowych liderów, którzy popadną w konflikt z Donaldem Tuskiem. Będą go otwarcie atakować, zarzucając konserwatywne poglądy i bierność. Będzie to początek końca Tuska jako przywódcy. W finale PiS zbuduje naciąganą większość. Natomiast Samoobrona będzie przez ten czas wstrzemięźliwa, myśląc o kolejnych wyborach. Choć mam wrażenie, że to ostatnia kadencja tej partii.

Jasnowidz nie obawia się, że zostanie pozbawiony honorowego członkostwa w Samoobronie. - Polityka nie dla mnie - wyjaśnia. - Interesuje mnie teraz tylko potwierdzenie moich zdolności.

Sąd ma potwierdzić paranormalność

Właśnie kończy kompletowanie dokumentacji, którą chce przedstawić w sądzie, aby potwierdzić swoje paranormalne zdolności. Wynika z niej, że w ciągu 16 lat pomógł rozwikłać ponad 600 spraw kryminalnych. Dotyczyły głównie osób zaginionych. Dlatego wydany w 2001 roku specjalny raport KG Policji bardzo go zabolał.

- Stwierdzili, że nie jest możliwe określenie miejsca znajdowania się zwłok lub żywej osoby na podstawie opinii jasnowidza. Jeśli tak, to skąd biorą się te wszystkie podziękowania - pyta i wyciąga stertę listów z podziękowaniami od ludzi, którym pomógł w poszukiwaniu najbliższych. Piszą też wdzięczni policjanci.

- Raport jest odzwierciedleniem stanu faktycznego - zapewnia Zbigniew Matwiej, rzecznik komendanta głównego policji. - Warto może jednak przyjrzeć się nowym sprawom.

- Chcę rzetelnego procesu, po którym krytyka zniknie raz na zawsze, a na listę zawodów w Polsce zostanie wpisany zawód "jasnowidz" - mówi Krzysztof Jackowski.

Z jego umiejętności - opowiada - korzystali w przeszłości m.in. reżyser Jerzy Hoffman i bokser Andrzej Gołota. Jasnowidz szczyci się ich pisemnymi podziękowaniami. Twierdzi, że bywał też u niego nieżyjący boss mafii pruszkowskiej Pershing. Miał się interesować głównie tym, kto dybie na jego życie. Dlaczego Jackowski nie przewidział jego śmierci? - Skuteczność nie jest stuprocentowa. Mogę się pomylić w 30 proc. przypadków - odpowiada. - Panu Pershingowi powiedziałem zresztą, że zginie zastrzelony przed hotelem, ale nie uściśliłem kiedy.

Jeśli sąd potwierdziłby zdolności Krzysztofa Jackowskiego, ten może stać się bogatszy o milion dolarów. Taką kwotę obiecał każdemu, kto zdoła udowodnić zdolności paranormalne, amerykański ekscentryczny milioner i iluzjonista James Randi. Ta sztuka jednak nikomu się jeszcze nie udała.

Katarzyna Włodkowska, Gazeta Wyborcza - Gdańsk

Krzysztof Jackowski przedstawia swoją ocenę wcześniejszych wizji związanych z Lepperem. Przedstawia także ostatnie dwie wizje, które miał w związku z poszukiwaniem zwłok.

Mafia pruszkowska wywodzi się z bandy Ireneusza P. "Barabasza", który już w latach 70. był znanym policji przestępcą. Po śmierci Barabasza władze na krótko przejął Zbigniew Kujawski "Ali". Zastąpił go Janusz Prasol "Parasol", a po nim Andrzej Kolikowski "Pershing", najsłynniejszy polski mafioso.

"Gang pruszkowski" obejmował swoim działaniem tereny północnej, zachodniej i południowej Polski. Źródłem zarobku gangu było przemycanie spirytusu, ściąganie haraczy, przemyt kokainy, heroiny i produkcja amfetaminy. Gang inwestował również w kluby, zakłady produkcyjne, grunty, restauracje i dyskoteki. Dziś prawie cała "stara gwardia" gangu nie żyje lub przebywa w więzieniu. Do rozbicia grupy w znancznej mierze przyczniły się zeznania Jarosława S. ps. "Masa" który został świadkiem koronnym. Pojawiają się nowi gangsterzy którzy walczą o wpływy na byłych "terenach mafii pruszkowskiej".

Kierownictwo pruszkowskiego gangu: "zarząd": Andrzej Kolikowski "Pershing" (domniemany boss, po jego zabójstwie w 1999 rządziło kolektywnie 6 pozostałych członków "zarządu"), Janusz Prasol "Parasol", Zygmunt Raźniak "Bolo", Andrzej Banasiak vel Zieliński "Słowik", Ryszard Szwarc "Kajtek", Mirosław Danielak "Malizna", Leszek Danielak "Wańka".

Ważniejsi członkowie: Krzysztof Ryszard Pawlik "Krzyś", Zbigniew Kujawski p. "Ali", Wojciech Budziszewski "Budzik", Wojciech Kiełbiński "Kiełbasa", Czesław Borowski "Dziki", Jarosław Sokołowski "Masa", Jerzy Wieczorek "Żaba", Jacek Dresz, Kazimierz Klimas "Kazik", Jarosław Maringe "Chińczyk", Stefan Z. "Zaleś".

* Grupa "Baraniny": Jeremiasz Barański "Baranina", Andrzej Grzymski "Junior", Rafał Kanigowski "Gruby", Seweryn Parczewski "Sewer", Tadeusz Maziuk "Sasza", Sławomir M. "Mycha", Adam W., Stanisław M., Janusz S., Mirosław S.

* Grupa "Rympałka": Marek Czarnecki "Rympałek", Krzysztof Burak "Ziomal", Jacek Stocki "Terrorysta", Leszek Białkowski "Biały"

* Grupa "Szczura": Mirosław J. "Szczur", Artur G. "Księgowy"

* Grupa "szczecińska" Marek Krużel vel Medvesek "Oczko", Marek Duda "Duduś", Jacek Pawlak "Ślepak", Sylwester Z. vel Olejnik "Sylwek", Rafał Ch. "Czarny", Artur Rogoziński "Tuła", Janusz Gołębiowski "Gołąb", Ryszard M. "Siekiera", Ryszard Karpik, Jerzy W. "Gucior", Wojciech J., Jakub S. vel Kowalewski "Kuba", Marek Bochniak "Kokaina", Adam Majewski "Brygadier", Zdzisław T. "Pastor", Piotr Rybak, Roman R. "Arizona"

* Grupa "lubelska": Dziuniek

* Grupa "katowicka": Zbigniew Sz. "Simon", Janusz Trela "Krakowiak", Andrzej Dybowski "Dybek"

* Grupa "częstochowska": Sandokan

* Grupa "dolnośląska": Zbigniew Mikołajewski "Carrington", Jan M. "Gruby Janek", Ryszard Mikołajewski "Azja"

* Grupa bankowa: Jacek R. "Rynna"

Wczoraj Rysio Kalisz stwierdzil, ze w Policji byl Kret!

Pelnomocnik rodziny Olewnikow powiedzial zas:

[i]"Tak, to jest ten sam "kret", to jest ten sam człowiek, który zwerbował "Masę" i doprowadził do rozbicia grupy pruszkowskiej. To jest ten człowiek, któremu za to, że się nadmiernie interesował sprawą, zafundowano pół roku w więzieniu, zrujnowano życie zawodowe i prywatne."[/i]

"Masa" to: Jarosław Sokołowski ps. Masa (ur. 1962 w Pruszkowie w dzielnicy Żbików) - polski przestępca, obecnie najbardziej znany polski świadek koronny. Zwany Masą ze względu na dużą masę ciała. Mąż Elżbiety Sokołowskiej.

Po ukończeniu szkoły podstawowej naukę kontynuował w Technikum Samochodowym w Grodzisku Mazowieckim, by później przenieść się do Zespołu Szkół Budowlanych w Pruszkowie.

Bliski przyjaciel Wojciecha Kiełbińskiego ps. Kiełbasa, z którym zaczynali od napadów na ciężarowe TIR-y z kontrabandą. Przez długi czas był ochroniarzem Kiełbasy. Był również blisko związany z bossem grupy pruszkowskiej Andrzejem Kolikowskim znanym pod pseudonimem Pershing. Był pierwszym, który uznał zwierzchnictwo Pershinga w grupie, korzystał z jego ochrony szczególnie w ostatniej fazie aktywności w mafii - gdy już współpracował.

Wrogami Masy w zarządzie Pruszkowa byli: Andrzej Zieliński (ps. Słowik), Mirosław Danielak (ps. Malizna) i Janusz Prasol (ps. Parasol).

Od 1994 agent policyjny. Zdradził wszystkich, z którymi działał przez lata, i oskarżył dzięsiątki osób. Dzięki jego zeznaniom (które w części odwoływał) udało się postawić przed sądem i skazać na kary więzienia kilku bossów gangu pruszkowskiego, w tym: Słowika, Maliznę i Parasola.

Jezeli mnie pamiec nie myli to Andrzej Banasiak vel Zieliński pseud. Słowik zostal ulaskawiony przez Lecha Walese i jest takze zamieszany w morderstwo Gen. Papaly. Malo tego te wszystkie Perszingi, Masy i Slowiki sa powiazani z kumplami Prezia Ola i Rysia czyli Kunami, Zaglami, Slaskimi Alexis itp. Cos mi sie zdaje, ze Rysio i kumple z SLD beda czestym goscmi w TV

Jak myslicie kiedy Cwiakalski ukreci LEB tej sprawie?

Kalisz odznaczył prowadzącego śledztwo ws. Olewnika
RMF.FM/PAP/TVN24 - dodane 1 godzinę i 50 minut temu (aktualizowane 1 godzinę i 24 minuty temu)

Ryszard Kalisz na posiedzeniu komisji ds. badania okoliczności śmierci Barbary Blidy
(fot. PAP / Paweł Supernak)

Ryszard Kalisz jako szef MSWiA cztery lata temu podpisał wniosek o odznaczenie Srebrnym Krzyżem Zasługi byłego naczelnika wydziału kryminalnego radomskiej policji – dowiedział się reporter RMF FM. Oficer ten współprowadził śledztwo w sprawie porwania Krzysztofa Olewnika.

Nie pamiętam - tak odpowiedział polityk SLD na pytanie, dlaczego wystąpił o odznaczenie tego funkcjonariusza. Jeśli odznaczałem Srebrnym Krzyżem Zasługi, to ten Srebrny Krzyż Zasługi został przyznany przez prezydenta. Jeżeli na mój wniosek, to oczywiście na wniosek policjantów, czyli komendanta głównego - zaznaczył Kalisz. Odpowiedź - zdaniem RMF FM - robi wrażenie spychania winy na szefa policji, którym w 2004 r. był Leszek Szreder.

Były minister spraw wewnętrznych nie uchylił się jednak od odpowiedzialności za błąd. Taka jest rola ministra. Odpowiadam za wszystko, co działo się wtedy w resorcie - stwierdził Ryszard Kalisz.

Prokuratorzy prowadzący sprawę porwanego Krzysztofa Olewnika już przed rokiem w druzgocący sposób ocenili pierwsze cztery lata śledztwa - poinformowała "Gazeta Wyborcza".

Kalisz zapewniał we wtorek w TVN24 że w czasie, gdy kierował MSWiA, na jego polecenie powstała grupa śledczych CBŚ, której ustalenia były pomocne w odnalezieniu sprawców porwania i zabójstwa. Wśród policjantów zajmujących się sprawą porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika był "kret", który pracował dla kogoś - stwierdził Kalisz. Dodał, że wówczas nie wiedziano o istnieniu "kreta" w tej grupie.

Z policjanta, który zajął się wątkami istotnymi dla śledztwa w sprawie Krzysztofa Olewnika, zrobiono "kreta" – powiedział mecenas Wojciech Brochwicz, pełnomocnik rodziny Olewników.

Przez wiele lat badano wszystkie możliwe wątki, tylko nie te, które dla człowieka o przeciętnej wiedzy policyjnej wydawały się najbardziej interesujące i najbardziej oczywiste, a kiedy znalazł się wreszcie policjant, który próbował te wątki wyjaśniać, to zrobiono z niego "kreta" - powiedział Brochwicz w TVN24.

Tak, to jest ten sam "kret", to jest ten sam człowiek, który zwerbował "Masę" i doprowadził do rozbicia grupy pruszkowskiej. To jest ten człowiek, któremu za to, że się nadmiernie interesował sprawą, zafundowano pół roku w więzieniu, zrujnowano życie zawodowe i prywatne - mówił pełnomocnik rodziny Olewników.

Min. sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski powiedział, że została powołana specjalna grupa prokuratorów, którzy mają wyjaśnić kwestię ewentualnych zaniedbań. Dodał, że także policja oddeleguje swoich najlepszych śledczych, by wyjaśnić wątpliwości. W planie przesłuchań, który jest już u Ćwiąkalskiego, figuruje 100 nazwisk.

Do porwania Krzysztofa Olewnika, syna przedsiębiorcy branży mięsnej z Drobina pod Płockiem (Mazowieckie) doszło w nocy z 26 na 27 października 2001 roku. Sprawcy zażądali okupu. Kilkadziesiąt razy kontaktowali się z jego rodziną. W lipcu 2003 roku okup przekazano porywaczom, jednak uprowadzony nie został uwolniony. Jak się później okazało, miesiąc po odebraniu przez przestępców pieniędzy został zamordowany. Proces w tej sprawie, której akta liczą 112 tomów, toczył się od października 2007 roku.

31 marca Sąd Okręgowy w Płocku skazał dwóch zabójców Olewnika - Sławomira Kościuka i Roberta Pazika na kary dożywotniego więzienia. Na ławie oskarżonych znalazło się w sumie 11 osób, ośmioro skazano na kary od roku więzienia w zawieszeniu do 15 lat pozbawienia wolności; jednego z oskarżonych sąd uniewinnił.

Kilka dni później - czwartego kwietnia - Kościuk popełnił samobójstwo. Powiesił się na prześcieradle w celi aresztu w Płocku. Śledztwo w tej sprawie wszczęła tamtejsza prokuratura rejonowa.

W czerwcu 2007 r. samobójstwo popełnił też Wojciech F. (szef gangu, który porwał Olewnika), któremu śledczy zamierzali przypisać tzw. sprawstwo kierownicze. W jego organizmie znaleziono alkohol i śladowe ilości amfetaminy. (ap)

Paweł Supernak

Z Pruszkowem w szczytowym okresie (lata 1994/95) współpracowało około tysiąca gotowych na wszystko tzw. żołnierzy. Armie innych gangów też były liczne. W sumie szacuje się, że przez grupy przestępcze przewinęło się przynajmniej 50 tys., a niektórzy eksperci twierdzą, że nawet 100 tys. osób, a więc prawie dwukrotnie więcej niż wynosi pojemność wszystkich polskich więzień. Stały trzon polskich gangów ma 5 tys. przestępców.

Mafie zmonopolizowały przemyt spirytusu, papierosów i narkotyków, prowadzą nielegalne rozlewnie alkoholu i wytwórnie amfetaminy. Wzorem gangsterów amerykańskich z lat 30. wymuszają haracze od kupców, restauratorów, właścicieli agencji towarzyskich, a nawet znanych biznesmenów. Napadają na TIR-y, kradną samochody osobowe, obrabowują konwoje z gotówką. Prowadzą rozległe interesy. Nie płacą jednak podatków, a mimo to nigdy mafijnych bossów nie spotkała żadna dolegliwość ze strony kontroli skarbowej.

Nie pytano ich, jakie jest źródło pochodzenia pieniędzy, za które wybudowali luksusowe wille i nabyli eleganckie samochody. Pershing, ojciec chrzestny grupy pruszkowskiej, indagowany przez dziennikarza, skąd ma tyle pieniędzy, odrzekł, że to efekt szczęśliwej ręki do hazardu. Po prostu częściej wygrywa niż przegrywa. Inspektorowi skarbowemu takie wyjaśnienie pewnie by nie wystarczyło, ale żaden inspektor Pershinga o czystość jego pieniędzy nie pytał.

O możliwościach finansowych mafii opinia publiczna dowiadywała się przy okazji porwań. Za syna osławionego Dziada, uważanego za lidera mafii wołomińskiej, porwanego przez Pruszków, zażądano 100 tys. dolarów - okup prawdopodobnie wpłacono, bowiem syn Dziada niebawem został uwolniony. Potem stawki wzrosły nawet do pół miliona dolarów. Mafia jest szczególnie szczodra, kiedy chce pozbyć się konkurencji. Za zabicie brata Dziada, Wiesława N. ps. Wariat, Pruszków oferował początkowo (w 1994 r.) 50 tys. dolarów. Podobno zastrzelono go w końcu za pięciokrotność początkowej stawki. Życie dwóch oficerów policji z Centralnego Biura Śledczego liderzy Pruszkowa wycenili ponoć na milion dolarów. Tyle mieli oferować killerom wyszkolonym przez wielokrotnego mordercę Roberta K. ps. Ciolo. Co ciekawe, kilka miesięcy temu właśnie miliona dolarów zażądali dowódcy Pruszkowa za ochronę od jednego ze znanych biznesmenów. Pieniędzy nie dostali, biznesmen obawia się jednak, że mogą ponowić propozycję.

Wojna o strefy

Polska mafia narodziła się w 1990 r. jednocześnie w dwóch miejscach - okolicach podwarszawskiego Pruszkowa i w środowisku Polaków przebywających w Niemczech. W Pruszkowie gang zorganizowali wychowankowie słynnego w czasach PRL bandyty Barabasza.

W Niemczech skrzyknęli się złodzieje samochodów na czele z Nikodemem S., zwanym Nikosiem. Ambicje kierowania organizacją miał co prawda niejaki Zbigniew N., ale konkurenci podłożyli w jego aucie bombę i N. zamachu nie przeżył.

Nikoś, szalenie barwna postać, w latach 70. był bramkarzem w gdyńskim Maximie. Potem wyspecjalizował się w kradzieży aut zachodnich. W 1986 r. pojawił się w Hamburgu, gdzie otworzył sklep z elektroniką, ale była to tylko przykrywka. Nadal kradł auta, ale już na skalę przemysłową. Aresztowany uciekł z niemieckiego więzienia. Wrócił do Gdańska i tam niebawem wyrósł na szefa podziemnego światka. W 1998 r. zastrzelił go killer wynajęty przez ludzi z Pruszkowa. W całym kraju trwała wówczas wojna gangów. Trup słał się gęsto. Na samym tylko Dolnym Śląsku w walkach o kontrolę nad przejściem granicznym w Zgorzelcu zanotowano 16 śmiertelnych ofiar gangsterskich porachunków.

Po zabójstwie Nikosia i jego dawnego ochroniarza Szwarcenegera oraz sukcesie w bitwie zgorzeleckiej Pruszków tryumfował. Można zaryzykować twierdzenie, że wyrósł na największą i najbardziej niebezpieczną przestępczą strukturę w Polsce. Poza Krakowem, gdzie jak dotychczas nie udało się ludziom z Pruszkowa zdobyć większych wpływów, podwarszawski gang opanował kraj. W większych miastach jego interesów pilnują (pilnowali?) rezydenci. Siatka jest szczelna i precyzyjnie skonstruowana. Być może do dzisiaj gang rósłby w siłę, gdyby nie przerost ambicji poszczególnych pruszkowskich watażków. Początkowo działali zgodnie, ale szybko zaczęli rywalizować o wpływy.

Czerwona kartka od Kiełbasy

Pierwszą ofiarą wewnętrznej konkurencji był Zbigniew K. ps. Ali. Na bossa grupy namaścił go osobiście Barabasz. Według policjantów Ali miał szczęście w nieszczęściu. Koledzy nie pozbawili go życia, a jedynie odsunęli na boczny tor. - Został wyautowany - twierdzi funkcjonariusz rozpracowujący gang pruszkowski na początku lat 90. Być może dzięki temu ma dzisiaj spokój, nie ścigają go policyjni antyterroryści i może bez obaw zajmować się interesami (do niedawna prowadził sklep z alkoholem i dwa magazyny meblowe).

Wojciech K. ps. Kiełbasa miał mniej szczęścia. W 1996 r. został zastrzelony na ulicy w Pruszkowie. Zginął z ręki kompanów, bo, jak mówi były żołnierz gangu, chciał wyrosnąć za wysoko. Kiełbasa był człowiekiem ambitnym, dbał też o własny wizerunek. W 1994 r. niżej podpisany napisał w "Życiu Warszawy" na podstawie informacji uzyskanej od kolegi Kiełbasy (redakcja uruchomiła specjalny telefon dla czytelników, którzy chcieliby podzielić się swoją wiedzą o gangsterach, co ciekawe, dzwonili głównie sami mafiosi, donosili na siebie nawzajem), że o Wojciechu K. kumple mówią pogardliwie: penis. Następnego dnia zatelefonował osobiście Kiełbasa i zaprotestował: - Jaki penis? Za tego penisa daję ci czerwoną kartkę. Wiesz co to znaczy? Już nie żyjesz! Groźby już nie zdążył zrealizować, bo ktoś inny jemu wręczył czerwoną kartkę.

Bez wątpienia za wysoko wyrósł Andrzej K. ps. Pershing. Chciał jednoosobowo decydować o Pruszkowie. Nasz rozmówca, biznesmen, który znał Pershinga, twierdzi, że ten zamierzał wejść w legalne interesy, zrezygnować z dotychczasowej działalności.

- To był inteligentny człowiek - ocenia biznesmen. Dzisiaj już wiemy, że 5 grudnia 1999 r. wyrok na Pershingu prawdopodobnie wykonał inny "inteligentny" człowiek, były biznesmen Ryszard Bogucki, poszukiwany międzynarodowym listem gończym (według naszych informacji przebywa w Meksyku). Ale zleceniodawcą w imieniu Pruszkowa miał być Mirosław Danielak ps. Malizna, człowiek z najbliższego kręgu Pershinga.

Agentura wybiera wolność

Według policji bandą pruszkowską dowodzi sześcioosobowy zarząd: Leszek D. ps. Wańka, Zygmunt R. ps. Bolo, Janusz P. ps. Parasol (cała trójka już w areszcie) i Andrzej Zieliński ps. Słowik, Mirosław Danielak ps. Malizna (brat Wańki) oraz Ryszard Szwarc ps. Kajtek (poszukiwani listem gończym). Niższe piętro w hierarchii gangu zajmują: Żaba, Pawlik i Jąkaty. Wcześniej ze struktur wypadli m.in.: Wojciech B. ps. Budzik (odsiaduje wyrok za morderstwo), Czesław B. ps. Dziki (siedzi za napady na TIR-y), Marek K. ps. Oczko (proces w Szczecinie). Jarosław S. ps. Masa, po śmierci Pershinga postanowił zmienić front - podobno współpracuje z policją, licząc na status świadka koronnego.

Charakterystyczne, że wszyscy wyżej wymienieni działali w gangu od początku. Dziki, Parasol i Budzik w 1990 r. wpadli w policyjną zasadzkę w motelu George, ale do więzienia wtedy nie trafili - policja źle zebrała dowody. Bolo, Kiełbasa i Parasol brali udział w nieudanej akcji w Siestrzeniu (1990 r.), kiedy Pruszków próbował zrabować pieniądze należące do rosyjskiej mafii. Pawlik, Kajtek i Dziki napadali na TIR-y. Zmieniały się konfiguracje i sprawy, a ludzie zawsze ci sami. Dlaczego więc przez lata pozostawali bezkarni?

Bezkarność to może niewłaściwe określenie. Większość bandytów była przecież wielokrotnie karana. Ali ma na koncie 8 wyroków skazujących. Pawlik usłyszał wyrok skazujący go na 10 lat więzienia. Dziki - karany 9 razy w sumie na 33 lata więzienia. Parasol - skazany pięciokrotnie. Ale za kratami siedzieli krótko, korzystali z warunkowych zwolnień z powodu złego stanu zdrowia, przerw w odbywaniu kary. Adwokaci mafii używali wszelkich dostępnych kruczków prawnych, aby zapewnić swoim klientom wolność. Byli skuteczni.

Nasi policyjni rozmówcy twierdzą, że trzon Pruszkowa stanowiła agentura SB i milicji. - Dzisiaj już wiemy - mówi jeden z policjantów - że na początku lat 90. niektórzy gangsterzy pruszkowscy byli specjalnie chronieni. Ich polisą bezpieczeństwa miała być obietnica składania donosów na konkurencję, a szczególnie na bandytów przybywających ze Wschodu.

Pruszków umiejętnie korzystał z uprzywilejowanego statusu. Co pewien czas podrzucano policji informacje o nielegalnych rozlewniach alkoholu (w tym czasie banda zarabiała olbrzymie pieniądze na przemycie i fałszowaniu wódki). - Ich bezkarność wynikała też z naszej słabości - przyznaje policjant. Brakowało odpowiednich narzędzi prawnych, które dzisiaj już obowiązują: instytucji świadka incognito i koronnego, przesyłki kontrolowanej, prowokacji policyjnej. Nie wolno było używać tzw. przykrywkowców (policjantów przenikających w struktury mafii).

Ale działali przykrywkowcy w drugą stronę. - Istniały nieformalne powiązania - przyznaje nasz rozmówca. - W skrócie mówimy, że eksczwórka działała na dwa fronty.

Eksczwórka to dawni pracownicy IV wydziału Służby Bezpieczeństwa (rozpracowywanie Kościoła), którzy przeszli weryfikację i pozostali w policji.

- Wcześniej pracowali na zasadzie: zakoleguj się z księdzem - opowiada policjant. - Mieli to we krwi, spoufalili się z mafią.

Jeden z eksczwórkowców ze Szczecina, podejrzewany o współpracę z Pruszkowem, zmarł niedawno na zawał. Podobno był w miarę czysty, nie donosił mafii, a tylko zanadto się zakumplował.

Inna forma spoufalania trwa do dzisiaj. Policjanci, szczególnie z jednostek specjalnych, chętnie po godzinach dorabiają do skromnych pensji jako bramkarze w dyskotekach i nocnych klubach. Tam spotykają gangsterów, są z nimi na bliskiej stopie, w końcu mafiosi występują w roli klientów nocnych lokali, a klient nasz pan.

Banda pcha się do rządu

W języku prawniczym polskie mafie noszą miano związków o charakterze zbrojnym (za kierowanie takim związkiem grozi 8 lat więzienia, za udział - 5 lat). Ale kryminolodzy dostrzegają pewne cechy upodabniające polskie organizacje przestępcze do struktur mafijnych. Gangsterzy nawiązują kontakty z wpływowymi politykami, biznesmenami, dziennikarzami. Korumpują prawników i lekarzy (którzy wystawiają im fałszywe zaświadczenia o złym stanie zdrowia). Próbują prać brudne pieniądze inwestując je w legalne przedsięwzięcia. Bez wątpienia nie są to już zwykłe bandy skrzykujące się w celu dokonania skoku na kasę - jak w PRL - ale tajne, przestępcze przedsiębiorstwa, mające ambicje wywierania wpływu na struktury władzy.

Trzymajmy się przykładu Pruszkowa. W 1990 r. grupa pruszkowska wpadła na szatański koncept umieszczenia swojego człowieka na wysokim stanowisku w Ministerstwie Budownictwa. Prawdopodobnie chodziło o dostęp do informacji i możliwość wywierania wpływu na decyzje.

Pruszków chciał zarabiać prowadząc fikcyjne budowy luksusowych osiedli mieszkaniowych (kilka tego typu przewałek udało im się dokonać). Kandydatem mafii został Wojciech P., właściciel spółki budowlanej, ale policja zamiar udaremniła. Dwa lata później ten sam Wojciech P. próbował otworzyć w Katowicach salon gry w bingo. Wśród członków spółki powołanej do prowadzenia tego przedsięwzięcia były też znane z kronik kryminalnych nazwiska pruszkowiaków: Kiełbasy, Masy i Parasola. Rzecz całą miała uwiarygodnić obecność w tym towarzystwie niejakiego Konstantego C., znanego reżysera telewizyjnego, ale - znów po interwencji policji - spółce odmówiono zgody na otworzenie salonu.

Nasz rozmówca z KGP twierdzi, że do jednego z pierwszych rządów solidarnościowych grupa próbowała przeforsować na wysokie stanowisko w resorcie finansów biznesmena Jerzego K., przyjaciela samego Pershinga. I ten zamiar nie powiódł się.

Niektórzy twierdzą, że Pruszków miał jednak silne możliwości wpływu na poczynania władzy. W czasach koalicji SLD-PSL szefem GUC był Ireneusz S., bliski znajomy Pershinga (poznał go przez Bogusława B. z Art-B). To przecież sytuacja wymarzona dla przestępczej organizacji - szczelności granic pilnuje przyjaciel przemytników, do tego - jak twierdzą wtajemniczeni - zadłużony u mafiosów.

Równie dogodna - z punktu widzenia mafii - była pozycja innego jej przyjaciela, posła Tadeusza K. z Radomia (najpierw PC, potem BBWR), założyciela fundacji Bezpieczeństwo. Fundacja sponsorowała radomską policję za pieniądze ludzi mających na pieńku z prawem. Tadeusz K. miał bezpośredni dostęp do informacji interesujących mafię - działał jako członek Politycznego Komitetu Doradczego przy ministrze spraw wewnętrznych. To on poręczył za innego przyjaciela Pershinga - Stanisława M., kiedy aresztowano go pod poważnymi zarzutami. W 1995 r. Tadeusz K. był jednym z szefów kampanii prezydenckiej kandydata Marka Markiewicza. Dwa lata później zginął w wypadku drogowym pod Puławami.

Jak widać z powyższego, człowiekiem, który miał najwięcej przyjaciół we wpływowych sferach, był Pershing. Bywalec sopockiego festiwalu piosenki, znajomy artystów, zapalony kibic bokserski (sam był w młodości zapaśnikiem i piłkarzem), zakumplowany z samym Andrzejem Gołotą. Przyjaźnił się m.in. z Bogusławem B., b. szefem Art-B. Po śmierci Pershinga mafia pruszkowska utraciła wielu wpływowych znajomych.

W rytmie disco polo

Pershing w ostatnich latach chciał się ulegalnić. Na Wybrzeżu otworzył firmę produkującą płyty CD. Inwestował też w fabrykę kożuchów (prawdopodobnie tę w Kurowie, gdzie prezesem zarządu jest Bogusław B.). Ale to nie Pershing wymyślił patent na legalne (paralegalne?) inwestycje.

W 1990 r. punktem spotkań członków grupy pruszkowskiej była hurtownia cytrusów DAK w Ożarowie. Należała do braci D. Wańka i Malizna posiadali też oficjalnie zarejestrowaną firmę doradztwa podatkowego na Saskiej Kępie w Warszawie. O ile hurtownia handlowała cytrusami, to doradcza spółka braci D. była typową przykrywką.

Z działalnością Pruszkowa policja wiąże niebywały rozkwit muzyki disco polo. Mafia inwestowała w wytwórnie płytowe, lansowała piosenkarzy, opłacała znanych telewizyjnych dziennikarzy muzycznych.

W 1993 r. pruszkowscy liderzy Parasol i Pawlik przejęli od Gminnej Spółdzielni w podwarszawskim Brwinowie restaurację Kaskada. Przez pewien czas organizowali w niej dyskoteki. Reklamowali się nawet w lokalnym tygodniku. Reklama zawierała ich fotkę na tle Kaskady oraz napis: "U nas najbezpieczniej".

Leszek D. ps. Wańka próbował wymusić od legalnych właścicieli warszawski klub Dekadent. Lokal zyskał sławę po imprezie, na której wspólnie biesiadowali dziennikarze "Teleekspressu" i mafiosi.

Poważnym przedsięwzięciem Pruszkowa, już pod przywództwem Wańki, był udział w produkcji wódki Kremlowska. Oficjalnym właścicielem tej marki jest wytwórnia wódek w S., ale Pruszków rozlewał Kremlowską we własnej tajnej fabryczce. Miał dostęp do odpowiednich butelek i etykiet, ich Kremlowska niczym nie różniła się od oryginalnej. Do tego stopnia, że szła na eksport w ilościach przebijających produkcję legalnej wytwórni w S. Centralne Biuro Śledcze prowadzi dochodzenie, które być może ujawni, kto z pracowników prawdziwej fabryki alkoholu współpracował z Wańką.

Małe mniej groźne

Ostatnie aresztowania dokonane przez CBŚ sugerują, że organa ścigania ostro wzięły się do roboty, ale nawet policja nie ma złudzeń. Zjawisko przestępczości zorganizowanej będzie istniało, bo to jedyny sposób na zarabianie szybkich i wielkich pieniędzy. Być może zmienią się jedynie struktury organizacji mafijnych. Znikną potężne mafie wzorowane na włoskich, japońskich, czy amerykańskich. Przyjmie się model zachodnioeuropejski - liczne, luźno ze sobą powiązane małe grupy.

- Z małym łatwiej walczyć - uważa Paweł Biedziak, rzecznik KGP.

Wyrok na mafię Lublin

Toczy się proces grupy Mumosa (związanej z Pruszkowem). Rzeszów Proces grupy Kwiatka i Prezesa (jak wyżej). Łódź Proces tzw. Ośmiornicy, główni oskarżeni: Materac, Kłos i Mikser. Grupa Popeliny po nieprawomocnym wyroku, trwa postępowanie w II instancji. Łódzcy przestępcy związani są z Pruszkowem. Poznań Proces gangu Grubego (luźno związany z Pruszkowem). Katowice Toczy się proces grup Krakowiaka i Sandokana (bliski związek z grupą pruszkowską). Holender czeka na proces (killer wynajmowany m.in. przez Pruszków). Bydgoszcz Procesy Donbasa i Księcia. Zielona Góra Carington i jego ludzie w areszcie czekają na proces (gang blisko związany z Pruszkowem). Trójmiasto W areszcie siedzi Zachar (związany z Pruszkowem). Białystok Proces wołomińskiej grupy Dziada, Henryka N. i Siwej, Ewy N., wdowy po bracie Dziada, Wariacie. WARSZAWA Po wyrokach są już gangsterzy pruszkowscy i wołomińscy: Kikir, Kasza, Yoggi, Budzik, Dziki, Rympałek, Szczur. W areszcie przebywają: Wańka, Bolo i Parasol. Rozpisano listy gończe m.in. za: Słowikiem, Kajtkiem, Malizną, Pawlikiem, Żabą i Jąkatym. Masa prawdopodobnie został świadkiem koronnym i zeznaje na dawnych kolegów. Szczecin Trwa proces rezydenta Pruszkowa Marka K. ps. Oczko.

Lista poległych

Janusz S. ps. Dzik zginął od kuli we własnej knajpie w Otwocku w 1994 r. Wojciech K. ps. Kiełbasa zginął od kuli pod sklepem w centrum Pruszkowa w 1996 r. Artur G. ps. Kręciłapka zginął w lipcu 1997 w zamachu bombowym na warszawskiej Pradze. Czesław K. ps. Cerber (kasjer Dziada) zginął w zamachu bombowym 13 marca 1995. Zbigniew Sz. ps. Simon zginął od kuli w Będzinie, pod własną knajpą Zielone Oczko w 1999 r. Andrzej G. ps. Junior w 1998 r. zastrzelony w podziemnym przejściu pod warszawskim hotelem Marriott. Janusz K. ps. Malarz zginął od kuli przed swoim domem w Międzylesiu w grudniu 1998 r. Wiesław N. ps. Wariat zginął od kuli w lutym 1998 r. Nikodem S. ps. Nikoś zginął od kuli w Gdyni w klubie Las Vegas 24 kwietnia 1998 r. Wiesław K. ps. Szwarceneger zastrzelony w Gdańsku 5 maja 1997 r. Marian K. ps. Klepak i Ludwik A. ps. Lutek zastrzeleni wraz z trzema innymi gangsterami z grupy wołomińskiej w kwietniu 1999 r. w barze Gama na warszawskiej Woli.

W tym programie została przedstawiona prawdziwa historia mafii pruszkowskiej i wołomińskiej

PROLOG
W tym odcinku opowiemy o bandyckiej Polsce ostatniej dekady. Opowiemy m.in. o szybko zarabianych dużych pieniądzach, o złamanych zasadach, przyjaźni, zdradzie i powiązaniach gangsterów ze światem biznesu i polityki. PROLOG to także opowieść o strachu...

Kod:

ODCINEK DRUGI - MASA
Kim jest człowiek, którego zeznania pogrążyły Pruszków? Czy status świadka koronnego i związana z nim ochrona pozwolą nam na skontaktowanie się z MASĄ?
Strzeżony dzień i noc. Przywożony do sali sądowej w specjalnych policyjnych konwojach... Podejmujemy kolejne nieudane próby kontaktu z MASĄ. W międzyczasie docieramy do ludzi, którzy go znali; m.in. do Piotra W. – policjanta, który przekonał MASĘ, by został świadkiem koronnym. Z rozmów i spotkań wyłania się niepełny, ale bardzo interesujący portret człowieka, którego znała większość gangsterskich legend Polski lat 90. Wreszcie po raz pierwszy rozmawiamy telefonicznie z MASĄ. Rozmowa trwa krótko. Jest zgoda na spotkanie, ale to nie my stawiamy warunki...

Kod:

ODCINEK TRZECI - WERSJA MASY
MASA zgodził się, by w drugiej rozmowie – obok Ewy Ornackiej – wziął udział Piotr Pytlakowski. Wersja wydarzeń z historii polskiej mafii według MASY jest fascynująca i niejednokrotnie zaskakująca... Nasz rozmówca podaje wiele nieznanych wcześniej szczegółów. Wersja MASY odbiega od opinii utrwalanych przez lata przez polską prasę bulwarową i media. MASA opowiada nam jednak nie tylko o legendarnych postaciach rodzimych gangsterów jak PERSHING, NIKOŚ czy KIEŁBASA. Opowiada nam przede wszystkim o sobie...

Kod:

ODCINEK CZWARTY - OCZKO
Według policji i prokuratury stworzył jedną z najlepiej zorganizowanych grup przestępczych w Polsce. Przez wiele lat nieuchwytny dla wymiaru sprawiedliwości. Pogrążyły go przede wszystkim zeznania byłych przyjaciół, którzy poszli na współpracę z prokuraturą.
Do tej pory nie rozmawiał z dziennikarzami. W prasie i w mediach ukazywały się jedynie relacje z jego procesów. OCZKO – zdradzony przez swojego człowieka o pseudonimie CZARNY, czeka na kolejne procesy. Kiedyś przyjaciele, dziś wrogowie – obydwaj stanęli przed kamerami ALFABETU MAFII...

Kod:

ODCINEK PIĄTY - PRAWDA OCZKI
Oczko - według policji i prokuratury - szef najgroźniejszej zorganizowanej grupy przestępczej Pomorza Zachodniego.
W zakończonym w szczecińskim sądzie w grudniu 2000 roku procesie otrzymał wyrok 13 lat więzienia. We wrześniu ubiegłego roku zgodził się na rozmowę przed kamerami ALFABETU MAFII. Przez lata milczał. Teraz nie ma już nic do stracenia...

Kod:

ODCINEK SZÓSTY - DZIAD
Henryk N. - DZIAD i Wiesław N. - WARIAT. Kilka wersji wydarzeń, dwa losy, dwaj bracia... Jeden zginął z ręki zawodowego zabójcy. Drugiemu być może więzienie ocaliło życie. DZIAD – domniemany boss grupy wołomińskiej. Jego zawód to – jak sam określa – medialny gangster. Jego hobby: gołębie...
Z DZIADEM spotkaliśmy się z Areszcie Śledczym w Piotrkowie Trybunalskim. Rozmowę z nim przeprowadziła Ewa Ornacka.

Kod:

ODCINEK SIÓDMY - WOŁOMIN
Historia grupy wołomińskiej to nie tylko losy jej dwóch domniemanych szefów: DZIADA i WARIATA. To lista zabójstw, których sprawcy do tej pory nie zostali osądzeni, to porwania dla okupu, haracze, podkładane bomby...
Wszyscy mówią o wojnie: Pruszków kontra Wołomin. Ale tak naprawdę była to walka bratobójcza. Bez zasad, bez litości, na śmierć...

Kod:

ODCINEK ÓSMY - CARRINGTON
Grupa CARRINGTONA, przemytniczego króla Dolnego Śląska, pochłonęła wiele ofiar. Do dziś większość morderstw, do których doszło podczas tak zwanej „wojny zgorzeleckiej” pozostała niewyjaśniona, a sprawcy nieznani.
Sam CARRINGTON po ciężkim wypadku zniknął z pola widzenia sądu, policji i prokuratury na wiele lat. Twórcom ALFABETU MAFII udało się do niego dotrzeć.

Kod:

ODCINEK DZIEWIĄTY - KRAKOWIAK
Szaleniec... Takie oblicze pokazał na początku swojego procesu Janusz T. ps. KRAKOWIAK. W akcie oskarżenia zarzucono mu m.in. kierowanie grupą przestępczą, która miała na swoim koncie zabójstwa na zlecenie, napady rabunkowe, kradzież mienia oraz nielegalną dystrybucję broni palnej i narkotyków. KRAKOWIAKA – wielbiciela filmu OJCIEC CHRZESTNY – jego podwładni musieli całować w rękę...
Według przyjaciół namiętny hazardzista, według prokuratury bezwzględny bandyta.

Kod:

ODCINEK DZIESIĄTY - PRUSZKÓW-SŁOWIK
Andrzej Z. ps. SŁOWIK. Uznawany za najbardziej niebezpiecznego członka tak zwanego "zarządu" Pruszkowa. Wielokrotnie karany. Raz nawet ułaskawiony przez prezydenta. Autor autobiograficznej książki i jeden z najdłużej ukrywających się i poszukiwanych listem gończym polskich przestępców.
Historia kariery i upadku jednej z najsłynniejszych postaci Pruszkowa...

Kod:

ODCINEK JEDENASTY - PRUSZKÓW-PERSHING
Człowiek-legenda polskiego świata gangsterskiego. Namiętny hazardzista, miłośnik zawodowego boksu i pięknych kobiet. Był wiernym kibicem jednego z najsłynniejszych polskich bokserów.
PERSHING przez lata korzystał z usług jasnowidzów. Zginął z ręki wynajętego zabójcy...

Kod:

O to chodziło??

Alfabet Mafii (2004)

Opis
Film dokumentalny Alfabet Mafii powstał po zakończeniu realizacji 11-odcinkowego serialu pod tym samym tytułem wyprodukowanego przez Telewizję TVN.
Film dokumentalny opowiada o wojnie Pruszkowa z Wołominem podczas ostatnich kilkunastu lat. Przywołuje najciekawsze postacie dwóch wzajemnie zwalczających się gangów. Opowiada o Masie ? świadku koronnym numer 1 w Polsce, człowieku, który pogrążył Pruszków oraz m.in. o Pershingu, Słowiku, Kiełbasie, Dziadzie i Wariacie.
Przewodnikami po Alfabecie Mafii są znani dziennikarze śledczy: Piotr Pytlakowski z tygodnika Polityka oraz Ewa Ornacka z tygodnika Wprost.

oficjalna strona:

Kod:
http://alfabetmafii.onet.pl/

PROLOG

W tym odcinku opowiemy o bandyckiej Polsce ostatniej dekady. Opowiemy m.in. o szybko zarabianych dużych pieniądzach, o złamanych zasadach, przyjaźni, zdradzie i powiązaniach gangsterów ze światem biznesu i polityki. PROLOG to także opowieść o strachu...

Kod:
http://anonymizer.pl/?r=lp0
http://anonymizer.pl/?r=lp5

ODCINEK DRUGI - MASA

Kim jest człowiek, którego zeznania pogrążyły Pruszków? Czy status świadka koronnego i związana z nim ochrona pozwolą nam na skontaktowanie się z MASĄ?
Strzeżony dzień i noc. Przywożony do sali sądowej w specjalnych policyjnych konwojach... Podejmujemy kolejne nieudane próby kontaktu z MASĄ. W międzyczasie docieramy do ludzi, którzy go znali; m.in. do Piotra W. – policjanta, który przekonał MASĘ, by został świadkiem koronnym. Z rozmów i spotkań wyłania się niepełny, ale bardzo interesujący portret człowieka, którego znała większość gangsterskich legend Polski lat 90. Wreszcie po raz pierwszy rozmawiamy telefonicznie z MASĄ. Rozmowa trwa krótko. Jest zgoda na spotkanie, ale to nie my stawiamy warunki...

Kod:
http://anonymizer.pl/?r=lp6
http://anonymizer.pl/?r=lp7

ODCINEK TRZECI - WERSJA MASY

MASA zgodził się, by w drugiej rozmowie – obok Ewy Ornackiej – wziął udział Piotr Pytlakowski. Wersja wydarzeń z historii polskiej mafii według MASY jest fascynująca i niejednokrotnie zaskakująca... Nasz rozmówca podaje wiele nieznanych wcześniej szczegółów. Wersja MASY odbiega od opinii utrwalanych przez lata przez polską prasę bulwarową i media. MASA opowiada nam jednak nie tylko o legendarnych postaciach rodzimych gangsterów jak PERSHING, NIKOŚ czy KIEŁBASA. Opowiada nam przede wszystkim o sobie...

Kod:
http://anonymizer.pl/?r=lp8
http://anonymizer.pl/?r=lp9

ODCINEK CZWARTY - OCZKO

Według policji i prokuratury stworzył jedną z najlepiej zorganizowanych grup przestępczych w Polsce. Przez wiele lat nieuchwytny dla wymiaru sprawiedliwości. Pogrążyły go przede wszystkim zeznania byłych przyjaciół, którzy poszli na współpracę z prokuraturą.
Do tej pory nie rozmawiał z dziennikarzami. W prasie i w mediach ukazywały się jedynie relacje z jego procesów. OCZKO – zdradzony przez swojego człowieka o pseudonimie CZARNY, czeka na kolejne procesy. Kiedyś przyjaciele, dziś wrogowie – obydwaj stanęli przed kamerami ALFABETU MAFII...

Kod:
http://anonymizer.pl/?r=lpd
http://anonymizer.pl/?r=lpe

ODCINEK PIĄTY - PRAWDA OCZKI

Oczko - według policji i prokuratury - szef najgroźniejszej zorganizowanej grupy przestępczej Pomorza Zachodniego.
W zakończonym w szczecińskim sądzie w grudniu 2000 roku procesie otrzymał wyrok 13 lat więzienia. We wrześniu ubiegłego roku zgodził się na rozmowę przed kamerami ALFABETU MAFII. Przez lata milczał. Teraz nie ma już nic do stracenia...

Kod:
http://anonymizer.pl/?r=lpg
http://anonymizer.pl/?r=lpj

ODCINEK SZÓSTY - DZIAD

Henryk N. - DZIAD i Wiesław N. - WARIAT. Kilka wersji wydarzeń, dwa losy, dwaj bracia... Jeden zginął z ręki zawodowego zabójcy. Drugiemu być może więzienie ocaliło życie. DZIAD – domniemany boss grupy wołomińskiej. Jego zawód to – jak sam określa – medialny gangster. Jego hobby: gołębie...
Z DZIADEM spotkaliśmy się z Areszcie Śledczym w Piotrkowie Trybunalskim. Rozmowę z nim przeprowadziła Ewa Ornacka.

Kod:
http://anonymizer.pl/?r=lpn
http://anonymizer.pl/?r=lpo

ODCINEK SIÓDMY - WOŁOMIN

Historia grupy wołomińskiej to nie tylko losy jej dwóch domniemanych szefów: DZIADA i WARIATA. To lista zabójstw, których sprawcy do tej pory nie zostali osądzeni, to porwania dla okupu, haracze, podkładane bomby...
Wszyscy mówią o wojnie: Pruszków kontra Wołomin. Ale tak naprawdę była to walka bratobójcza. Bez zasad, bez litości, na śmierć...

Kod:
http://anonymizer.pl/?r=lps
http://anonymizer.pl/?r=lpt

ODCINEK ÓSMY - CARRINGTON

Grupa CARRINGTONA, przemytniczego króla Dolnego Śląska, pochłonęła wiele ofiar. Do dziś większość morderstw, do których doszło podczas tak zwanej „wojny zgorzeleckiej” pozostała niewyjaśniona, a sprawcy nieznani.
Sam CARRINGTON po ciężkim wypadku zniknął z pola widzenia sądu, policji i prokuratury na wiele lat. Twórcom ALFABETU MAFII udało się do niego dotrzeć.

Kod:
http://anonymizer.pl/?r=lpu
http://anonymizer.pl/?r=lpv

ODCINEK DZIEWIĄTY - KRAKOWIAK

Szaleniec... Takie oblicze pokazał na początku swojego procesu Janusz T. ps. KRAKOWIAK. W akcie oskarżenia zarzucono mu m.in. kierowanie grupą przestępczą, która miała na swoim koncie zabójstwa na zlecenie, napady rabunkowe, kradzież mienia oraz nielegalną dystrybucję broni palnej i narkotyków. KRAKOWIAKA – wielbiciela filmu OJCIEC CHRZESTNY – jego podwładni musieli całować w rękę...
Według przyjaciół namiętny hazardzista, według prokuratury bezwzględny bandyta.

Kod:
http://anonymizer.pl/?r=lpy
http://anonymizer.pl/?r=lq1

ODCINEK DZIESIĄTY - PRUSZKÓW-SŁOWIK

Andrzej Z. ps. SŁOWIK. Uznawany za najbardziej niebezpiecznego członka tak zwanego "zarządu" Pruszkowa. Wielokrotnie karany. Raz nawet ułaskawiony przez prezydenta. Autor autobiograficznej książki i jeden z najdłużej ukrywających się i poszukiwanych listem gończym polskich przestępców.
Historia kariery i upadku jednej z najsłynniejszych postaci Pruszkowa...

Kod:
http://anonymizer.pl/?r=lq6
http://anonymizer.pl/?r=lq8

ODCINEK JEDENASTY - PRUSZKÓW-PERSHING

Człowiek-legenda polskiego świata gangsterskiego. Namiętny hazardzista, miłośnik zawodowego boksu i pięknych kobiet. Był wiernym kibicem jednego z najsłynniejszych polskich bokserów.
PERSHING przez lata korzystał z usług jasnowidzów. Zginął z ręki wynajętego zabójcy...

Kod:
http://anonymizer.pl/?r=lqa
http://anonymizer.pl/?r=lqb